Już od czasu przedstawienia pierwszego projektu zatrudnienia polskich lekarzy w szwedzkich publicznych placówkach medycznych, polska prasa wykazuje zainteresowanie tym tematem. W efekcie do opinii publicznej dociera dużo interesujących wiadomości o istotnych faktach czy ciekawych opiniach związanych z zatrudnieniem polskiego personelu medycznego w Szwecji.
"Angora", numer 15/2010 (1034)Lekarze, zostańcie z nami
Polityka
www.relacjeonline.com
www.mylekarze.pl
www.pracaweuropie.edu.pl
www.nil.org.pl
Lekarze wyjadą
Lekarze na walizkach
Artykuły na temat Medena Rek Polska, czy pracy polskich lekarzy w Szwecji dostarczają nierzadko odpowiedzi na wiele pytań nurtujących osoby zainteresowane wyjazdem.
Pytanie: " Skąd pomysł na zatrudnienie polskich lekarzy w Szwecji?"
Odpowiedź: Starzenie się społeczeństwa.
"...Dlaczego chcą zatrudniać lekarzy-obcokrajowców? Dlatego, że mają dużo odchodzących na emeryturę oraz chcą osiągnąć wyższy standard opieki zdrowotnej. Oblicza się, że w ciągu 5 lat odejdzie 30 proc. lekarzy na emeryturę. To bardzo dużo. Po prostu brakuje im lekarzy. Młodzi, którzy obecnie się szkolą, nie są w stanie wypełnić luki. Obliczono, że Szwedzi muszą ściągnąć rocznie około 200-300 lekarzy z zagranicy po to, aby wypełnić braki..." - mówi internista, który po zakończonym pozytywnie kursie języka szwedzkiego rozpoczął pracę w Örebro w Szwecji.(cytat z Gazety Lekarskiej nr 7/8 2002).
Odpowiedź: Migracje zarobkowe.
"...W Szwecji brakuje lekarzy, zwłaszcza rodzinnych -...- Ci z miasteczek uciekają do Sztokholmu. A jeszcze częściej do Norwegii. Tam więcej zarabiają i płacą mniejsze podatki. Jesienią zeszłego roku samorządowcy z województwa Kalmar [część Smalandu, krainy na południu kraju - red.] postanowili zatrudnić Polaków..." - mówi A. Ringer członek Rady Nadzorczej Medena Rek Polska (cytat z Gazety Wyborczej z dnia 01.03.2001)
Pytanie: Dlaczego polscy lekarze są zainteresowani Szwecją?
Odpowiedź: Szwecja to szansa na rozwój zawodowy.
"...Uważam, że Szwecja jest idealnym krajem dla lekarza, który pragnie praktycznie wyszkolić się we wszystkich aspektach pracy medycznej, czy to internisty, czy lekarza ogólnego, czy w kierunku węższych specjalności. Są tam znakomite możliwości szkolenia się, świetny dostęp do sprzętu, również do pacjentów.* Szwecja szkoli lekarzy ustawicznie. Pan praktykuje tam od półtora roku. Ile szkoleń pan przeszedł?- Byłem na 8 kursach, które wykraczają poza dwa dni. Ponadto zaliczyłem może z dziesięć takich jednodniowych. Dokształcam się więc mniej więcej co dwa tygodnie..." - mówi internista, który po zakończonym pozytywnie kursie języka szwedzkiego rozpoczął pracę w Örebro w Szwecji. (cytat z Gazety Lekarskiej nr 7/8 2002)
Odpowiedź: Szwecja to nowe doświadczenia.
"...Wyjazd na 36-miesięczny kontrakt do Szwecji wymaga sporo wysiłku i energii. Trzeba znać angielski, nauczyć się w ciągu ośmiu miesięcy języka szwedzkiego i zdać egzamin państwowy z jego znajomości. Ponadto konieczna jest indywidualna rozmowa z pracodawcą szwedzkim w miejscu zatrudnienia. Na jej podstawie podejmowana jest ostateczna decyzja o podpisaniu kontraktu lub nie. Następnie w ramach kontraktu trzeba odbyć praktykę, po której również należy potwierdzić nabyte umiejętności. Powodzenie kursów z języka szwedzkiego świadczy o tym, że lekarze polscy widzą w wyjazdach zagranicznych szansę. Czym ta szansa jest? Dla każdego czymś innym. Jedni chcą poznać zachodnie standardy pracy, inni przeczekać niepewną i trudną sytuację ochrony zdrowia w Polsce. Jeszcze inni planują wyjazd stały. W czasie trwania kontraktu można wystąpić o prawo do pobytu stałego. Decyzja może być różna..." pisze Gazeta Lekarska nr2 2002.
Odpowiedź: Szwecja to godne wynagrodzenie.
"...Jacek M., internista z II stopniem specjalizacji, jechał do Warszawy prosto z dyżuru. Włożył szary garnitur i eleganckie półbuty. Szwedzi byli zachwyceni: młody, energiczny, świetna angielszczyzna. Szpital na północy Polski, w którym pracuje Jacek M., nie będzie już szpitalem wojewódzkim, tylko powiatowym. Dyrekcja musi zwolnić 400 osób. W ciągu kilku miesięcy pracę stracą przede wszystkim pracownicy techniczni, sanitariusze i pielęgniarki. Na pewno kilku lekarzy. Jacek mieszka z żoną (lekarka w przychodni, do wyjazdu się nie pali, nie zna nawet angielskiego) i dwójką dzieci w mieszkaniu spółdzielczym. Dorobili się fiata punto i magnetowidu. Po dziesięciu latach pracy zarabia - z ośmioma nocnymi dyżurami w miesiącu - 2,5 tys. Zł..." (cytat z Gazety Wyborczej z dnia 01.03.2001)
"...W Szwecji około 70 proc. osób zarabia mniej więcej do 250 tys. SEK rocznie. Podaje się nawet, że jest to grupa 80 proc. ludzi. Potem jest przedział zarobków 250-350 tys. SEK rocznie. Polski lekarz, który przyjeżdża na staż zarabia 300 tys. SEK rocznie, tj. 132 tys. PLN. Natomiast lekarz-specjalista, który ma już dobrą pozycję zawodową, zarabia wraz z dyżurami i dodatkowymi kontraktami około 600-700 tys. SEK rocznie. Lekarz przyjeżdżający z Polski może dojść do takiego poziomu w ciągu dwóch lat. Dodatkowe apanaże i kontrakty potrafią podciągnąć tę sumę do 800 tys. SEK rocznie. Takie zarobki osiąga w Szwecji grupa rzędu 0,3 proc. osób. Wynagrodzenia dają wyobrażenie o statusie lekarza w Szwecji. Dodam, że nie uwzględniłem podatków w podanych kwotach. Są one dosyć wysokie. Dochodzą do 40 -45 proc. Szwecja jest krajem, który bardzo dba o warunki pracy lekarzy, ich poziom zawodowy i wynagrodzenia..." pisze Gazeta Lekarska nr7/8 2002
Odpowiedź: Szwecja to dobre warunki pracy i życia.
"... Zbigniew N nie narzeka. Przez dziesięć lat dorobił się mieszkania i samochodu, jeździł na staże do Holandii, Niemiec, Włoch, Francji, dwa razy był w Szwecji: na wakacjach w liceum zbierał jagody, na studiach odbył staż w szpitalu w Sztokholmie, liznął języka. Biegle zna angielski, niemiecki, francuski i rosyjski. Poza żoną nikt nie wie o planowanym wyjeździe. Gdyby się rozeszło, ordynatorowi byłoby przykro. Szwecja to taki sympatyczny kraj. Dużo wody, lasy, czyste powietrze, mała przestępczość. Idealne warunki do życia i pracy - mówi, przeglądając plik folderów. Pokaże je żonie, może wtedy przekona ją do końca..." cytat z Gazety Wyborczej z dnia 01.03.2001
Odpowiedź: Szwecja to gwarancja dobrego systemu pracy.
"...Praca zaczyna się o godz. 8.00 od spraw administracyjnych. Od godz. 8.30 zaczynam przyjmować pacjentów. O godz. 9.30, po dwóch wizytach, mam półgodzinną przerwę na kawę..."
"...Do godz. 12.00 znów przyjmuję pacjentów. Między 13.00 a 14.00 jest czas przeznaczony na konsultacje z personelem praktyki. Wtedy nagrywam zlecenia na dyktafon i zajmuję się pracą administracyjną. Między 14.00 a 16.00 znowu przyjmuję chorych. O 16.00 ponownie jest czas na sprawy administracyjne. O godz. 17.00 kończę pracę..." - mówi internista od 1-go stycznia pracujący w Örebro w Szwecji, cytat z Lekarza Rodzinnego nr 7-8 2002
Odpowiedź: Szwecja to bezpieczeństwo i komfort pracy.
"...W Szwecji lekarzy obdarza się dużym zaufaniem. Pamiętam z mojej pracy w kraju, że na oddziale internistycznym panował bardzo szczegółowy i hierarchiczny system kontroli. Lekarz-stażysta jest kontrolowany przez lekarza oddziałowego, potem odcinkowego, później przez ordynatora. Na to nakłada się pan lub pani docent, a następnie pan lub pani profesor. System 5-stopniowego kontrolowania pracy lekarza powoduje, że w Polsce kształci się on bardzo wolno. Polski system w porównaniu ze szwedzkim ma znaczne ułomności? - Uważam, że zabiera lekarzowi więcej czasu i nie pozwala mu na nabranie takiej pewności, jakiej nabiera się tam. Jest jeszcze jedna zaleta szwedzkiego systemu. Stres przed kolegami, którzy są bardziej doświadczeni, jest mniejszy w Szwecji niż w Polsce. Tam nigdy nie słyszałem, żeby z ust lekarza bardziej doświadczonego padła krytyka, która w jakiś sposób spowodowałaby obniżenie samozaufania do swojej wiedzy lekarza młodszego i mniej doświadczonego. Zawsze wymiana zdań ma charakter dyskusji i rozwiązywania problemu, a nie wartościowania wiedzy medycznej osoby, która czegoś nie wiedziała czy nawet popełniła błąd. Przypuszczam, że są w Polsce miejsca, gdzie się tak pracuje, ale mam też osobiste doświadczenie, że pracuje się według innego systemu..." cytat z Gazety Lekarskiej nr 7/8 2002
Pytanie: Jak reaguje na zatrudnianie polskich lekarzy szwedzka opinia publiczna?
Odpowiedź: Pozytywnie.
"...Szwedzi mają pozytywne doświadczenia z polskim personelem medycznym. Dlatego władze samorządowe województwa Kalmar zdecydowały się na zmniejszenie problemu deficytu lekarzy w tym regionie przy pomocy Polaków..." mówiła Katarzyna Raczyńska w wywiadzie dla Pulsu Medycyny nr2 z dnia 24.01 - 6.02.2001
"...Polscy lekarze mają w Szwecji renomę. Poprzednicy zapracowali na dobre imię naszych lekarzy. W czasie moich rozmów z kolegami szwedzkimi padają słowa: Znam takiego Polaka, on jest dobrym anestezjologiem, albo jest dobrym kardiologiem. Ten jest dobrym radiologiem. Także: Znam go, ten polski lekarz jest bardzo dobry. Tamten jest bardzo zdolny. Wiedza lekarzy polskich jest traktowana jako przykład standardowej dobrej wiedzy medycznej. Pacjenci też cenią sobie lekarzy polskich. Mówią: Miałem lekarza polskiego. Chodziłem do niego. Był bardzo dobry. Gdzieś się wyprowadził. Nie ma go już tutaj ... cytat z Gazety Lekarskiej nr 7/8 2002
"...Polacy już teraz są największą grupą narodowościową w szwedzkiej służbie zdrowia spoza Skandynawii. Opinie o ich pracy są bardzo pozytywne. Mamy rozeznanie, że poziom nauczania w polskich uczelniach medycznych jest wysoki i w pełni odpowiada standardom europejskim. Z drugiej strony wiemy też, że Polska dysponuje obecnie nadwyżkami kadr w tym zawodzie. Opinię dyrektora Peterssona potwierdzili przedstawiciele gdańskich szpitali w reportażu szwedzkiej telewizji. Polska nie poniesie więc uszczerbku - uważa Petersson, wręcz przeciwnie: zaproszeni lekarze będą mieli okazję pracować na nowoczesnym sprzęcie i znacznie podnieść kwalifikacje... mówił Hakan Petersson, szef personalny Sejmiku Samorządowego z Kalmar i jednocześnie dyrektor firmy Kalmena w wywiadzie dla Polityki nr 15/2000"...Polscy kandydaci do leczenia Szwedów prezentowali się wyjątkowo pozytywnie, kiedy tutejsza telewizja robiła z nimi wywiady. Gotowość do niesienia pomocy i podnoszenia kwalifikacji, ciekawość życia w innych krajach są dla nas ważniejsze niż wysokość zarobków, odpowiadali poprawną angielszczyzną. Czy będą zarabiali tyle, ile szwedzcy lekarze (przeciętnie 15-18 tys. zł na rękę)? Będą mieli takie same warunki jak szwedzcy koledzy, chociaż na początek stawki mogą być niższe (poniżej 10 tys. zł netto), ale zawsze istnieje możliwość dorobienia sobie dyżurami - odpowiada Petersson..." w wywiadzie dla Polityki nr 15/2000
"...Szwedom zależy, żeby Polacy przyjechali z rodzinami. - Ideał to lekarskie małżeństwo - mówi Adam Ringer. - Samotny (lub samotna) prędzej czy później będzie nieszczęśliwy, zacznie tęsknić za krajem albo za partnerem w innym mieście. Lekarz bez szczęśliwego życia rodzinnego to zły lekarz. Bóg wie, czy nie zacznie myśleć o powrocie. Szwedzi preferują małżeństwa lekarzy rodzinnych. Ale nie zgłosiło się ani jedno, za to sporo par specjalistów w różnych dziedzinach. Jak znam Skandynawów, raczej utworzą nowy etat, niż zrezygnują z dobrego specjalisty - mówi Adam Ringer..." cytat z Gazety Wyborczej z dnia 01.03.2001
"...Polacy uważani są tu za pracowitych; dobrą opinię zrobili nam już w latach osiemdziesiątych młodzi ludzie zapychający na czarno od rana do wieczora u szwedzkich bauerów przy zajęciach, na które szwedzka młodzież nie chciała nawet spojrzeć. Polacy ratowali szwedzkie gospodarstwa ogrodnicze od realnego niebezpieczeństwa niezebrania plonów. Świadoma sytuacji policja szwedzka nie reagowała, kiedy dostawała sygnały o nielegalnych pracownikach z Polski. Dziś wielu z nich zarządza farmami przy pełnym zaufaniu szwedzkich gospodarzy. Polacy aklimatyzują się szybko i podzielają w zasadzie szwedzkie wartości - uważa szwedzki Instytut Imigracyjny w Boraas. Są ambitni, konkurują ze Szwedami, jeśli chodzi o wymagania i jakość życia i nie zamykają się w gettach..." cytat z Polityki nr 15/2000
".... - Znakomity poziom merytoryczny, ludzie bardzo sympatyczni - mówi. - Zdaję sobie sprawę, że chodzi im o względy czysto ekonomiczne. Układ jest prosty: szukamy dobrych lekarzy, którym zapewnimy wszystko, czego potrzebują. Powinni mieć ładne gabinety, nowoczesny sprzęt i pracować po 48 godzin tygodniowo - ani godziny dłużej, bo będą przemęczeni..." - mówi doktor Sven Lindahl, który jest szefem lekarzy ogólnych w województwie sąsiadującym z Kalmar. (cytat z Gazety Wyborczej z dnia 01.03.2001)










